
Rose Thompson
dwadzieścia sześć lat || była modelka || bloggerka modowa || matka na pełen etat || niespełna dwuletni synek, Gabriel || najcudowniejsze dziecko pod słońcem || macierzyństwo to też praca || milczy pytana o ojca dziecka || powrót do miasta po wielu latach || młoda mama też może być seksowna || dam radę sama wychować dziecko || singielka z wygody i braku czasu || nutka tęsknoty za utraconą wolnością || mistrzyni wymyślania zabaw || kawalerka zawalona zabawkami || pomoc finansowa od rodziców || niespełnione marzenia || mój syn jest dla mnie najważniejszy
TELEFON || POWIĄZANIA || NIECO WIĘCEJ
Witam serdecznie! Na zdjęciu śliczna Candice Swanepoel, natomiast w tytule Happysad. Tata małego Gabrysia poszukiwany. Z braku czasu i własnego laptopa na pewno nie będę odpisywać codziennie. Jestem otwarta na wszystkie wątki i powiązania. Zapraszam do pisania.
[Fajna ona <3 i super zdjęcie :D
OdpowiedzUsuńcześć cześć :D]
Nicholas
[Witam kolejną matkę! Może jakieś powiązanie. Mogą być bliskimi przyjaciółkami. ]
OdpowiedzUsuńScarlett
[Wybieranie zdjęcia jest najgorsze. Musi pasować do postaci, jaką ma się w głowie i szukaj wiatru w polu...
OdpowiedzUsuńZaproponowałabym coś, ale jeszcze nie wiem, co...]
Nicholas
Jak to jest zatkać uszy przed czyimś okrzykiem rozpaczy?
OdpowiedzUsuńAdministracja życzy miłej zabawy!
Scarlett biegała po mieszkaniu jak szalona. Przez cały tydzień nie miała ani sekundy dla siebie. A to opiekowała się dziećmi i pomagała Charliemu w lekcjach. Rozmawiała z Johnem, sprzątała mieszkanie, lub wychodziła z Willem na spotkanie z jakimś super ważnym klientem. Nie wspominając już o pracy. Jak dotąd jedyne zgłoszenia jakie otrzymywała to wypadki samochodowe i zaginione zwierzęta. Ale od ostatniego pożaru cała komenda stała na rzęsach, aby dowiedzieć się kto spalił dwa mieszkania pozbawiając domu dwie rodziny. Na dodatek problemy jej brata się nasiliły. Praktycznie nie sypiał, co utrudniało jej życie. Zanim kładła się spać nasłuchiwała dokładnie co robi i budziła się kilka razy w nocy, aby go skontrolować. Czuła się jakby znów miała małe niemowlę, którego musiała pilnować. Gwałtownie otworzyła piekarnik i wyjęła z niego ciasto cytrynowe. Zapach natychmiast dotarł do jej nozdrzy sprawiając, że przymknęła oczy. Gotowanie i pieczenie to było to, co kochała robić. Niektórzy niemal doradzali porzucenie jej munduru i założenie własnej knajpki, gdzie będzie mogła raczyć ludzi swoimi specjałami. Nawet jej mąż, choć był zdecydowanym przeciwnikiem jej pracy czasami to sugerował. Ona jednak wolała pomagać ludziom w czynny sposób. Wytarła dłonie o wetknięty za dżinsy ręcznik i stanęła na palcach, aby sięgnąć z najwyższej półki trzy talerzyki. Jeden był dla jej brata Johna, który siedział w garażu, a dwa pozostała dla niej i Rose. Rose Thompson była jej dobrą przyjaciółką. Poznały się w przedszkolu i od tamtej pory Scarlett zawsze starała się znaleźć czas dla młodszej kobiety. Dziwnie się czuła dając rady co do macierzyństwa, chociaż wiedziała, ze ma więcej doświadczenia ze swoimi dwoma potworkami. Pstryknął czajnik równocześnie z odgłosem dzwonka. Odgarnęła jasne kosmyki z twarzy i rzuciła się do drzwi jednocześnie upewniając się, że w salonie jest porządek.
OdpowiedzUsuń- Wchodź Rose – powiedziała całując ją w policzek.
Scarlett
[No dobra. Nick będzie się trochę bał dotknąć jej dzieciaka, co może ją w sumie zaintrygować. Ale dobra, pasi mi xd zaczniesz?]
OdpowiedzUsuńNicholas
[Sponio, poczekam. Czakanie to moje drugie imię ;)]
OdpowiedzUsuńNicholas
Na szczęście dzień Nicka zaczął się lepiej niż jej pomimo panującej, kapryśnej pogody. Wstał, ogarnął się, zjadł śniadanie. Czyli rutyna dnia codziennego. Terapeuci byliby z niego dumni, ot co.
OdpowiedzUsuńSpojrzał ponownie do lodówki. Brakowało kilku rzeczy i wypadałoby pojechać na jakieś drobne zakupy. Nie robił zwykle jakiś większych, ponieważ był on sam jeden, nie chciał, żeby jedzenie się marnowało i psuło. Dlatego pojechał dzisiaj do supermarketu. Nie potrzebował jakoś specjalnie dużo produktów z tego miejsca, ale tutaj najlepiej robiło mu się zakupy. Zresztą, i tak brał, co miał pod ręką i ładnie wyglądało. No, tak właśnie dawał się manipulować producentom i gościom od reklam.
Kobietę z dzieckiem zauważył już wcześniej. Współczuł jej całym sobą. Pamiętał, jak on musiał jeździć sam na zakupy z dzieckiem. No, tylko że jego córeczka była grzeczna. Jedynie chciała cały czas siedzieć w regałach z zabawkami. Na szczęście Nick miał silną wolę i nie kupował co chwilę nowych lalek i kucyków.
Odwrócił wzrok, a potem poszedł dalej swoją ścieżką. Niestety, nie mógł zignorować kobiety, kiedy stało się to, co się stało przed wejściem do sklepu. Przeklął sobie razem z nią pod nosem, a potem podszedł szybko na miejsce wypadku.
- Pomogę – zaoferował się, odkładając swoją siatkę na ziemię. Zaczął szybko zbierać produkty, które dało się uratować. Deszcze zdecydowanie im nie pomagał. – Parszywy dzień, prawda? – zagadał, zbierając, co się dało. Robił to szybko i sprawnie. Może to ta pogada tak na niego zadziałała.
Nicholas
[Jakieś pomysły na powiązanie?]/Russell
OdpowiedzUsuńNicholas zerknął na dziecko, ale nic nie powiedział ani tym bardziej nic nie zrobił. Można to nazwać swego rodzaju strachem. Chłopiec w niczym nie przypominał jego córki, to fakt, ale mimo wszystko wolał się nie odzywać. Ani nic. Po prostu pomoże jego mamie i za chwilę zniknie w samochodzie, a potem pojawi się w domu. Taki był plan.
OdpowiedzUsuń- Niech go pani nie spuszcza z oczu nawet na chwilę – poradził jej, przypominając sobie pewną kampanię społeczną, w której miał okazje uczestniczyć. Na początku było śmienie, a potem niekoniecznie. To mu bardzo otworzyło oczy i pamiętał, jak chciał kupić specjalne szelki dla swojej córeczki. Tak… Chrząknął, jakby to miało mu pomóc odgonić myśli od rodziny. – Nie ma pani pojęcia, co może się stać przez sekundkę nieuwagi – westchnął. Nie myślał o tym, jak to mogło brzmieć w ustach obcego faceta i co ta kobieta mogła sobie o nim pomyśleć. Jeśli nie uważała go za zboczeńca, to miał gdzieś, co o nim sądziła.
Po chwili wstał i odszukał kółka.
- Spokojnie, wielka tragedia się nie stała – zauważył, oglądając koło i wózek. – Po prostu śrubki nie były dokręcone, to wszystko. Mogę to zrobić w kilka sekund.
Tak, zbierał dobre uczynki na swoje konto, żeby poczuć się lepiej. Taka była prawda. Chciał mieć z tego korzyści psychiczne czy tam psychologiczne… No nieważne, chodziło o dobre samopoczucie. Zresztą, ta kobieta naprawdę miała zły dzień. Postanowił więc wykazać się dobrocią serca i jej pomóc. Był mężczyzną w dodatku. No.
Nicholas
[Wybacz ten chaos…]
[Spotkanie w bibliotece zawsze może się udać, szczególnie jeśli spadnie na nią sterta książek.]/Russell
OdpowiedzUsuń